SKIP_TO
aktualności aktualności

Wywiad z dyr. Andrzejem Szewczykiem

Ludzie chętnie wracają do książek i do opowieści.
Z mgr. Andrzejem Szewczykiem, dyrektorem Wydawnictwa Naukowego UMK, rozmawia Wojciech Streich


– 17 lutego 2025 r. rozpoczął Pan pracę na UMK na stanowisku dyrektora WN UMK. Jak ocenia Pan ten miniony rok i jak pracuje się w nowym miejscu?

– Dla mnie to był rok wielu zmian i przede wszystkim poznawania nowego miejsca pracy i nowych współpracowników. Trafiłem na bardzo zmotywowany zespół, który przyjął mnie z dużą życzliwością i bardzo mi pomógł w pierwszych tygodniach pracy. Wciąż uczę się tego nowego miejsca, ale mam nadzieję, że już całkiem sprawnie udaje mi się poruszać wśród proceduralnych i X-Primerowych zawiłości.

– Proszę powiedzieć kilka słów o swoim wykształceniu i doświadczeniach związanych z rynkiem wydawniczym.

– Studiowałem dwie filologie: włoską i polską na Uniwersytecie Warszawskim, a gdy już byłem pewien, że swoją przyszłość chciałbym związać z pracą w wydawnictwie, skończyłem podyplomowe studia polityki wydawniczej i księgarskiej, również na UW. Pierwsze zawodowe kroki stawiałem w Wydawnictwie W.A.B. (obecnie Grupa Wydawnicza Foksal) i to była dla mnie świetna szkoła, bo miałem okazję uczyć się od znakomitych redaktorek i redaktorów z wieloletnim doświadczeniem w zawodzie. Potem pracowałem jeszcze w Egmoncie, Marginesach i Wydawnictwie Poznańskim. I to z Wielkopolski przeniosłem się do Torunia.

– Jaka jest specyfika naukowego wydawnictwa uczelnianego i czym się ono różni od prywatnego? Jakie są podobieństwa, a jakie różnice?

– Sam proces wydawniczy specjalnie się nie różni: redakcja, skład, korekty, projektowanie okładki – te wszystkie etapy wyglądają podobnie. Natomiast, jako wydawnictwo uczelniane, jesteśmy nastawieni przede wszystkim na współpracę z pracownikami uczelni i publikowanie ich prac. To nasze podstawowe zadanie. W wydawnictwach prywatnych większy wpływ na plan wydawniczy ma śledzenie trendów na rynkach zagranicznych i analiza propozycji wydawniczych, których każdy redaktor inicjujący codziennie dostaje po kilka, a w okresach przed najważniejszymi targami we Frankfurcie i Londynie nawet więcej. Dużo ważniejszym elementem podczas budowania planu wydawniczego jest ocena potencjału sprzedażowego.

– Z czego jest Pan zadowolony, jeżeli chodzi o miniony rok? Czym Wydawnictwo Naukowe UMK może się pochwalić?

– Myślę, że był to całkiem intensywny rok z dwóch powodów: obchody jubileuszu zbiegły się z parametryzacją. Zdążyliśmy z przygotowaniem na czas zarówno publikacji jubileuszowych, jak i tych, które miały być zgłoszone do ewaluacji. Udało się to dzięki dużej determinacji i zaangażowaniu całego zespołu, któremu bardzo za to dziękuję. Cieszą mnie również liczne nagrody, które wydawnictwo otrzymało zwłaszcza w drugiej połowie 2025 roku. To ważne, że nasze książki są zauważane i wyróżniają się na tle oferty innych wydawców.
– … a ile tytułów książek (w tym jubileuszowych) i czasopism opublikowało Wydawnictwo w 2025 roku?

– Wydaliśmy ponad 100 książek i blisko 100 czasopism.

– Czyli można powiedzieć, że jest nieźle – i ci, którzy wieszczą nieuchronny koniec książki chyba się mylą, prawda?

– Nie przepadam za tym czarnowidztwem. Myślę, że książka przetrwa, a doskonale to pokazała pandemia, kiedy to właściwie wszyscy wydawcy zanotowali znaczne wzrosty sprzedaży. Ludzie chętnie wracają do książek i do opowieści. Szukają jednak nowych form lektury, stąd na przykład rosnąca popularność audiobooków, do których sam od pewnego czasu bardzo się przekonałem.

– Jakie są plany wydawnicze naszego Wydawnictwa, czego możemy się spodziewać w 2026 roku?

– W 2026 roku wydamy jeszcze kilka publikacji jubileuszowych, bo po jubileuszach ogólnouczelnianych przyszła kolej na jubileusze wydziałów. Właśnie kończymy pracę nad albumem Katedry Grafiki. Szykujemy też publikację powiązaną ze współorganizowaną przez UMK wystawą prac Stefana Knappa w Centrum Sztuki Współczesnej. Na pewno będziemy wydawać kolejne książki z serii monografii FNP. Mamy też w planach kilka inicjatyw wydawniczych, między innymi wspólnie z Polską Akademią Nauk.

– To rok 2026, a jakie są plany na kolejne lata? W jakim kierunku powinno się rozwijać Wydawnictwo Naukowe UMK, również pod względem technicznym i lokalowym, aby sprostać dużej konkurencji?

– Uważam, że bardzo istotnym zadaniem Wydawnictwa jest popularyzacja nauki. Dlatego będziemy się starali rozbudować nasze kanały promocyjne i sprzedażowe. A także ułatwiać dostęp do naszych publikacji – z jednej strony mam tu na myśli rozwój e-booków, a z drugiej – wprowadzanie książek do otwartego dostępu. Jeśli chodzi o kwestie lokalowe, to znakomicie byłoby zgromadzić cały zespół w jednym budynku (obecnie wydawnictwo i drukarnia mieszczą się przy ul. Gagarina, a dystrybucja przy ul. Mickiewicza), ale czy to się uda – czas pokaże.

– Wiele osób zastanawia się, kto może opublikować na UMK książkę lub artykuł w uniwersyteckim czasopiśmie naukowym?

– Monografie pracowników uczelni trafiają do wydawnictwa za pośrednictwem wydziałowych komisji wydawniczych, które dysponują swoimi limitami arkuszy wydawniczych na nowe prace. Poza tym istnieje też limit rektorski. Osoby spoza uczelni mogą opublikować swoją książkę, ale warunkiem jest zapewnienie finansowania całego procesu. Oczywiście takie prace również przechodzą przez sito recenzji, bo zależy nam na jak najwyższej jakości.

Publikacje artykułów to już kwestia redakcji czasopism, które zajmują się wyborem tekstów do poszczególnych numerów. Wydawnictwo wspiera je przede wszystkim w przygotowaniu do druku – korektach i składzie.

– Myślę, że dużo Pan czyta poza pracą i śledzi rynek wydawniczy; a czy poza tą sferą jest czas na jakieś hobby, może sport…?

– Zgadza się, rzeczywiście staram się czytać, a od pewnego czasu też słuchać audiobooków i śledzić, co w wydawniczej trawie piszczy. Fascynuje mnie świat zwierząt i ich sposoby komunikacji, dlatego staram się jak najwięcej czasu spędzać z naszymi dwoma psami. Dużo jeżdżę na rowerze, bo to mój ulubiony sposób przemieszczania się po świecie. Staram się też regularnie praktykować jogę i jeśli tylko mam okazję, grać w squasha – to w sumie dwie aktywności o zupełnie innej dynamice.

– A jak się mieszka w Toruniu? Czy coś szczególnie Panu się tutaj spodobało?

– Przed przeprowadzką wszyscy zapewniali mnie, że to miasto, w którym bardzo wygodnie się mieszka. I tak właśnie jest. Odkryciem, zwłaszcza architektonicznym, jest dla mnie Bydgoskie Przedmieście. Znałem je wcześniej tylko z kilku spacerów, a teraz nieustannie odkrywam tu kolejne ciekawe miejsca.

– Dziękuję za rozmowę.

Pierwodruk: Głos Uczelni. Czasopismo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 2026, nr 1-2 (https://glos.umk.pl/). Przedruk za zgodą Redakcji.

Przydatne linki