Krzysztof Trojanowski

Marcel Carné - klasyk francuskiego kina

Wysyłamy w ciągu 7 dni
Redirect to ibuk.pl
ISBN:
978-83-231-2575-4
Publication year:
2011
Pages number:
406
Nr wydania:
pierwsze
Typ okładki:
miękka
Publisher:
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika

56,00 zł

miękka

Krzysztof Trojanowski

Marcel Carné - klasyk francuskiego kina

Kategoria produktu:

Należy wyrazić wielką satysfakcję, że wreszcie powstała pierwsza polska monografia filmowej twórczości Marcela Carné, jednego z najwybitniejszych reżyserów w historii kina, i że reprezentuje ona tak wysoki poziom naukowy. Autor objął swą uwagą badawczą całą twórczość Carné, od jego dokumentalnego debiutu Nogent, niedzielne Eldorado (1929) do Morderców w imieniu prawa (1970) i Cudownej wizyty (1974), szczególny nacisk kładąc na okres tzw. realizmu poetyckiego i najwybitniejsze filmy reżysera, Ludzie za mgłą (1938), Hotel du Nord (1938), Brzask (1939), Wieczorni goście (1942), Komedianci (1944), Wrota nocy (1946).

prof. dr hab. Grażyna Stachówna

Czytelnik otrzymuje monografię pełną, bogatą, opartą na źródłach, szczegółowo udokumentowaną, zaopatrzoną w imponującą literaturę przedmiotu. W książce jest wszystko, czego chcielibyśmy się dowiedzieć o Carné, a nawet więcej, bowiem w paru momentach autor przekracza pułap naszych oczekiwań, zwłaszcza jeśli chodzi o analizę kontekstów. Do utrwalonych klisz na temat kina francuskiego, jego poetyk, twórców, sytuacji i uwarunkowań, w jakich się rozwijało, dodaje wiele nowych informacji, poddaje swój materiał oglądowi wielostronnemu, nie ograniczając się do jednego punktu widzenia, co sprawia, że czyta się tę pracę z niesłabnącym zainteresowaniem.

prof. dr hab. Alicja Helman

Od autora /7

Rozdział 1. Z historii francuskiego kina: społeczno-kulturowy kontekst twórczości Marcela Carné /11
Rozdział 2. Początki twórczości: Nogent, niedzielne eldorado, Jenny, Śmieszny dramat /44
Rozdział 3. Realizm poetycki, czyli fatalizm w złudnej rzeczywistości: Ludzie za mgłą, Hotel du Nord, Brzask /97
Rozdział 4. Poza czasem - czas wojny: Wieczorni goście /182
Rozdział 5. Melodramat w hołdzie tradycji romantycznej: Komedianci 208
Rozdział 6. Schyłek realizmu poetyckiego: Wrota nocy /256
Rozdział 7. Nowe poszukiwania - czas powojenny /277
Postscriptum /381
Filmografia Marcela Carné /391
Bibliografia /400

  • Elżbieta Nowak

    Dzień dobry Państwu, lubię wieczorem posłuchać radia. Oczywiście jeśli aktualnie nie „siedzę” w jakieś książce, bo wtedy nie potrafię się skupić i słucham najwyżej coś z muzyki klasycznej.
    Pewnego wieczoru natrafiłam, właśnie w jakimś radiu, na interesującą rozmowę o filmie – z ks. Markiem Kotyńskim. Znam innego znawcę filmowego, też księdza, Marka Lisa, ale tym razem to nie był on. No i usłyszałam ciekawą opinię – że dzieło (a mowa była oczywiście o dziele filmowym) po ukończeniu nie należy już do Autora, ale do Odbiorcy. I tak właśnie stało się z filmem „Komedianci”(to polski tytuł). Gdy w myślach próbuję wręczać mojego prywatnego Oscara, to z pewnością otrzymał by go właśnie ten francuski film. A przecież minęły już dziesiątki lat, gdy widziałam go w kinie, czyli jakby „na żywo”, bo potem czasem dawano powtórki w telewizji. I nagrałam go raz nawet na kasetę, lecz już moje video spoczęło w domowym muzeum techniki, i nie ma odważnych, by je uruchomić.
    Cóż takiego urzekającego było w „Komediantach” że wciąż pamiętam ten film? Gdy więc podczas jakiejś kolejnej mojej bytności w radiowej bibliotece natrafiłam na półce z nowościami na książkę Krzysztofa Trojanowskiego „Marcel Carne – klasyk francuskiego kina”, natychmiast ją pochwyciłam łapczywie. To Marcel Carne stworzył „moich” „Komediantów”. Pomyślałam więc sobie, że jeśli dowiem się czegoś bliższego o twórcy i o kulisach powstania tego dla mnie kultowego filmu, to może go jakby trochę odczaruję.
    Była to szansa, żeby zrozumieć lepiej mój zachwyt.
    No i zagłębiłam się w lekturze. Tomisko liczy 400 stron drobnym drukiem. Autor, Pan Krzysztof Trojanowski, jest nie tylko naukowcem w Torunia, ale ma też na koncie liczne przekłady literackie i publikacje w języku polskim i francuskim z dziedziny kultury Francji i historii kina. Jednym słowem – osoba kompetentna.
    Szybko czytać się tego dzieła nie daje, ale jednocześnie lektura jest wciągająca i dla mnie bardzo wzbogacająca w wiedzę.
    Rozdział poświęcony filmowi „Komedianci” liczy około 50 stron, co stanowi 1/8 całości, czyli – jak wyliczyłam swoim technicznym umysłem – 20%. Nareszcie w jednym miejscu mam zgromadzoną całą wiedzę o tym filmie – różne ciągi zdarzeń, tropy, a nawet wątki ukryte dotyczące preferencji seksualnych bohaterów i twórców filmu, co jest teraz takie modne. Ale też to byłoby zbyt proste, żeby całą duchowość i tajemnicę sprowadzić tylko do tych aspektów. Zbyt proste! No i chyba mylące. Bo jest tak, jak powiedział ks. Marek Kotyński – dzieło żyje własnym życiem.
    W tym filmie każdy kogoś kocha, ale jakby bez wzajemności. Taki łańcuszek, Oczywiście przeważnie są to miłości nieszczęśliwe, wiadomo. Można się pogubić w bohaterach, ale dla mnie najważniejsi to była główna bohaterka Garance, oraz Baptysta, mim. No może jeszcze jego żona. Te trzy osoby to był taki jakby typowy trójkąt. Ale może nawet nie fabuła była tak wciągająca, jak sama atmosfera, i gra aktorów. Jean Louis Barrault przez całe lata pozostawał dla mnie największym francuskim aktorem, choć potem nastała era Gerarda Philippa. Który odszedł jednak przedwcześnie. I był urzekająco piękny. Potem przyszła era brzydali, począwszy od Fernandela, potem Belmondo, Depardieu i wielu innych. I co Francuzi w nich widzą takiego fascynującego?
    A oto co pisze Autor książki o Marcelu Carne i jego dziele:
    „Od czasu premiery „Komedianci” wciąż budzą zainteresowanie w swojej ojczyźnie. Kiedy w stulecie kina ogłoszono we Francji plebiscyt na najpopularniejszy film rodzimej produkcji, dzieło Marcela Carne wygrało bezapelacyjnie. Przeszło pół wieku po wejściu na ekrany (a dodam że było to w marcu 1945 roku) ”Komedianci” po raz kolejny zatriumfowali”. I dalej tak dodaje:
    „Z pewnością zdumiewać może fakt, że film nie otrzymał żadnej liczącej się nagrody – ani w kraju, ani za granicą, poza nominacją do Oscara za scenariusz w 1947 roku”.
    No cóż, prawdziwa sztuka zawsze przetrwa, zawsze się obroni. A mówię to do tych, którzy być może też zasługują na nagrody, ale ich nie dostają.
    14.IX.2012, „Myśli na dobry dzień”, Pr. I PR godz. 4.55
Write review

Write your own review

Captcha
  • Krzysztof Trojanowski

      adiunkt w Katedrze Filologii Romańskiej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Absolwent Instytutu Romanistyki Uniwersytetu Warszawskiego (1996 r.) i studiów podyplomowych z zakresu XX-wiecznego dramatu, teatru i filmu w Studium Filologii Polskiej UMK (2000 r.). Autor przekładów literackich i publikacji w języku polskim i francuskim z dziedziny kultury Francji i historii kina.  

    Show author's publications

Newsletter

If you are interested in receiving news from Wydawnictwo Naukowe UMK, please subscribe to our newsletter.

Dodano do koszyka:

Lorem ipsum